PILNE
Zostawić w dziecku dziecko

Rozmowa z Janem Blecharzem - psychologiem sportu, która ukazała się w Dzienniku Polskim


Wychowując dziecko - sportowca, dobry trener może wykorzystać naturalne mechanizmy jego rozwoju. Łatwo jednak, nie znając psychologii rozwojowej, zaszkodzić młodemu człowiekowi. Dlatego trenerzy pracujący z dziećmi i młodzieżą muszą być najwyższej klasy specjalistami. To jeden z warunków, by z utalentowanych dzieci wyrośli dorośli mistrzowie - uważa psycholog sportu JAN BLECHARZ, który współpracował m.in. z medalistami olimpijskimi Adamem Małyszem i Renatą Mauer. W mijającym roku błysnęły dziecięce talenty, które budzą nadzieję nawet na olimpijskie sukcesy w przyszłości. Kto może zastąpić dzisiejszych mistrzów skoków, lekkiej atletyki, łyżew, futbolu, tenisa? O dziecięcych talentach piszemy w noworocznym wydaniu "Dziennika Polskiego". Dziś rozmawiamy z Janem Blecharzem o tym, jak pomóc dziecku w dorastaniu do sportowego mistrzostwa.

- Jakie cechy dziecięcego rozwoju można wykorzystać w procesie wychowywania sportowca?

Naturalną motywację wewnętrzną dziecka do nauki nowych czynności, jego umiejętność osiągania stanu najwyższej koncentracji tzw. flow oraz naturalną ciekawość świata. Tymczasem często w procesie szkoleniowym zabija się u dziecka naturalną motywację autoteliczną, czyli tę, która cechuje również dorosłych mistrzów, a wyraża w nastawieniu na doskonałe wykonanie zadania, za którym dopiero pójdzie dobry wynik. Dziecko, ucząc się rozmaitych czynności, robi to dla frajdy, którą mu ta czynność sprawia. Nie zwraca uwagi na to, że jest ktoś, kto to samo potrafi zrobić lepiej. Oczywiście później w rozwoju pojawia się faza motywacji opartej na porównaniu siebie z innymi, a następnie syntetyczna - połączenie motywacji rywalizacyjnej z tą do czerpania przyjemności z bycia coraz lepszym, ale motywacja wewnętrzna, którą mają mistrzowie sportu, jest właśnie powrotem do tej dziecięcej chęci sprawiania sobie przyjemności dobrym wykonaniem zadania.

- Mówi Pan, że zabijamy w dziecku tę naturalną motywację. Jak?

Choćby rozbudowanym systemem zawodów, olimpiad, który z pewnych względów jest potrzebny, ale wymaga od trenerów dużej wiedzy psychologicznej. Dziecko należy chwalić nie tylko za zwycięstwo, ale i za to, że zrobiło postęp, że dobrze wykonało swoje zadanie.
Dobry trener to ten, który nie stawia na wynik za wszelką cenę, bo wie, że proces treningowy ma służyć osiągnięciu mistrzostwa w wieku dojrzałym, a wszelkie błędy popełnione w okresie rozwoju zawodnika mogą przeszkodzić w osiągnięciu takiego celu.

- Czy aby uniknąć mówienia o zmarnowanych talentach, da się już na wczesnym etapie ocenić, do jakiej dyscypliny dziecko się nadaje?

Jestem przeciwnikiem selekcji na podstawie badań psychologicznych. Oczywiście, że można oceniać cechy motoryczne, fizjologiczne i na tej podstawie snuć przypuszczenia. Natomiast psychiki w ten sposób nie da się zdiagnozować, właśnie ze względu na jej dynamiczny rozwój. Kiedyś próbowano badać, jakie cechy osobowości sprzyjają osiąganiu mistrzowskich wyników. Dziś już wiadomo, że nie ma jednej osobowości mistrza. Ludzie o bardzo różnych konstrukcjach osobowości dochodzą do mistrzostwa, a wiele można osiągnąć za pomocą treningu psychologicznego, który uczy koncentracji, odporności na stres, nawet optymizmu. Badania służące diagnozie warto jednak prowadzić, by na ich podstawie wyznaczyć kierunki i metody pracy ze sportowcem. I trzeba pamiętać, że błędy popełnione na wczesnym etapie pracy mogą być nieodwracalne lub trudno odwracalne.

- Jakie popełnia się najczęściej?

Zbyt często używamy słowa "nie". Mówimy: "Pamiętaj, nie popełnij tego błędu" Wysyłamy w ten sposób komunikat, że dziecko może taki błąd popełnić i podświadomie każemy mu się na nim koncentrować. Zamiast komunikatów z "nie" lepiej mówić, co dziecko zrobiło dobrze i dodawać, co jeszcze mogło zrobić, by efekt był lepszy. Krytykując, zwracajmy uwagę na działania dziecka, a nie jego osobę, bo możemy tym obniżać jego samoocenę.
- Wychów w amerykańskim stylu też jednak może mieć zgubne skutki. Będziemy wmawiać dziecku, że jest najlepsze, po czym boleśnie przeżyje konfrontację z rzeczywistością ...
Nadmiernie wysoka samoocena w zderzeniu z realnymi możliwościami może się kończyć rozczarowaniem. Trzeba więc dziecku stawiać adekwatne cele, tak aby miało poczucie, że robi postępy.

- Muszą to być raczej krótkoterminowe cele, wizja mistrzostwa świata za 20 lat może być średnio motywująca ...

Dokładnie, bo dziecko szybko potrzebuje wzmocnienia, czyli nagrody w postaci satysfakcji, sukcesu. Jeśli mówimy o celach w sporcie: krótko-, średnio- i długodystansowych, to te stawiane przed dziećmi muszą być nieodległe. Cel długoterminowy powinien być raczej w świadomości trenera.

- Zdarza się jednak, że nasze cudowne dziecko pewnego dnia mówi: nie pójdę dziś na trening, kończę ze sportem. Często przypada to na ten moment, w którym wciąż dziecko z etapu zabawy musi przejść na poziom profesjonalny - sportu jako obowiązku, poważnej pracy. Jak uprzyjemnić ten obowiązek?

Bardzo wiele zależy tu od trenera, sposobu prowadzenia treningu. Znający prawidła rozwoju szkoleniowiec pamięta, że czas koncentracji uwagi jest u dziecka ograniczony. Nie sposób utrzymać jej zbyt długo na jednej czynności. Oczywiście, ważny jest też właściwy dla etapu rozwoju dobór obciążeń treningowych. Młodych ludzi zniechęca często do treningu nuda, monotonia. Dlatego tak ważne jest, aby trener potrafił urozmaicać zajęcia, zgrupowania np. zwiedzaniem nowych miejsc. Świat wokół dziecka-sportowca kusi tysiącem atrakcji, rówieśnicy bawią się, a ono podejmuje się codziennie ciężkiej pracy. Ona może sprawiać radość, pod warunkiem że trener potrafi przekazać zawodnikowi pewną filozofię sportu - widzenia siebie w nim i poprzez niego, kiedy sport jest wartością w życiu młodego człowieka. Trener jawi się w tym momencie jako przewodnik po życiu, który jednak w pracy szkoleniowej potrafi korzystać z pomocy innych specjalistów: psychologa, pedagoga, fizjologa. Do sukcesów we współczesnym sporcie dochodzi się właśnie budując zespoły specjalistów, trener pełni w nich rolę koordynatora procesu szkoleniowego, którego jedną z ról jest wciągnięcie w niego rodziców.

- Rodzice pełnią w nim niebagatelną rolę, czasem jednak ich zbytnie zaangażowanie może mieć zgubne skutki ...

Zwłaszcza w sportach wczesnej specjalizacji: pływaniu, gimnastyce, łyżwiarstwie figurowym uprawianie sportu bez udziału rodziców nie jest możliwe. Jednak czasem obserwować można - przy dużym zaangażowaniu emocjonalnym rodziców - ich niepokojące, bo instrumentalne podejście do dziecka. Staje się przedstawicielem rodziny, wystawionym do zaspokajania jej ambicji. Dziecko takie obciążenie, świadomie czy podświadomie, czuje. Wie, że w czasie rywalizacji z innymi ma nie tylko samo osiągać satysfakcję, ale nie może przy tym zawieść oczekiwań rodziców. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo związane z rodzicami. Czasem wytwarza się w nich postawa roszczeniowa. Oczekują, że pociecha zrekompensuje im poświęcenie w sportowe hobby dziecka. Oni zainwestowali swój czas, pieniądze itd., więc teraz chcą, by dziecko zrewanżowało się w postaci dobrych startów, zwycięstw, apanaży.

- Młody człowiek zniechęcony tymi oczekiwaniami nie czerpie już radości z uprawiania sportu i pewnego dnia oznajmia, że nie chce już tego robić. Wtedy słyszy w domu "musisz" ...

W sporcie to jedno z najbardziej niebezpiecznych słów. Między "musisz" i "możesz" jest ogromna różnica. "Musisz" kłóci się z istotą sportu, charakterystyczną dla niego swobodą, z której czerpie się radość.

- I tak jednak słyszymy wciąż o zmarnowanych talentach. Czy rzeczywiście sportowiec, który nie spełnił mistrzowskich oczekiwań, zmarnował się w sporcie?

Taka jest jego specyfika, że z tysięcy uprawiających daną dyscyplinę wyrasta jeden mistrz. Doceniałbym jednak pozytywną rolę sportu w życiu tych, którzy nie zostali mistrzami, ale są jednak zwycięzcami, bo sport ukształtował ich charakter, wyposażył w umiejętności, które będą potrzebne w dorosłym życiu. Byli sportowcy często wspominają pozytywną rolę, jaką w ich życiu odegrała sportowa przygoda. Są na przykład w krajach zachodnich bardzo pożądani na rynku pracy, bo dobrze radzą sobie z presją, stresem w sytuacjach rywalizacji, są systematyczni, łatwo dostosowują się do nowych sytuacji i mają rozbudowaną motywację osiągnięć. To zapowiada zawodową sprawność. Inwestycja w sport dzieci i młodzieży zawsze się opłaca.

Rozmawiała: Małgorzata Syrda-Śliwa

Źródło: www.masters.waw.pl