PILNE
Rodzic na medal. Część 1

Rodzice, czyli: kierowcy, logistycy, zaopatrzeniowcy, dietetycy, kucharze, lekarze, pielęgniarze, trenerzy, psycholodzy, fizjoterapeuci i sponsorzy w jednej albo dwóch osobach. Czy przychodzą Ci do głowy jeszcze inne obowiązki, które pełnisz w związku z pasją Twojego dziecka?


Ponieważ Twoje dziecko trenuje pływanie, Ty ponosisz koszty. Rodzice nierzadko myślą w ten sposób: inwestuję pieniądze, czas i emocje. Tyle poświęceń, a jakie masz zyski? Czy warto myśleć o czasie  spędzonym z dzieckiem w kategorii zysków i strat? No i jak wychować mistrza?


Jeśli chcesz jak najlepiej wspierać swoje dziecko w rozwoju sportowym, to warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Po pierwsze: jaki jest Twój cel,  czyli dlaczego chcesz, żeby Twoje dziecko trenowało pływanie? Uważasz, że sport to zdrowie, że dzięki temu nie siedzi przed komputerem albo telewizorem, nie ma czasu na głupoty i  uczy się zdrowej rywalizacji.


Po drugie: co daje to Tobie, że Twoje dziecko uprawia sport? Jeśli jesteś rodzicem zaangażowanym to masz nowych znajomych, spędzasz dużo czasu w podróżach, masz do granic możliwości zorganizowany wolny czas no i masz poczucie, że wzorowo wypełniasz obowiązki rodzica, że zapewniasz swojemu dziecku optymalne warunki do rozwoju. Jeśli natomiast jesteś rodzicem mniej zaangażowanym to masz święty spokój kiedy dziecko wychodzi na treningi. W obu przypadkach zapewniasz sobie poczucie, że jesteś dobrym rodzicem.


A jak myślisz, dlaczego dzieci uprawiają sport? Najczęściej ponieważ chcą tego... ich rodzice. Mogą miło spędzać czas (jeśli trener dba o atmosferę na treningu), uczą się nowych umiejętności, spotykają się z kolegami, często wyjeżdżają i wtedy nie muszą chodzić do szkoły...


Dzieci trenujące pływanie również ponoszą koszty. To ogromny wysiłek fizyczny włożony w trening i czas, który można spędzić dużo przyjemniej. To zmęczenie i chroniczne niedospanie. Dalej można wymienić ograniczone kontakty z rówieśnikami nieuprawiającymi sportu, duży wysiłek włożony w utrzymanie tempa szkolnego i nadrabianie zaległości. A jakie dziecko ma zyski? W imię czego cały ten wysiłek?


Zauważ, że koszty, które ponosicie są bardzo realne i obiektywne, natomiast zyski są niepewne, ulotne i subiektywne. No bo przecież trudno nazwać zyskiem medale, które być może kiedyś Twoje dziecko zdobędzie. Sam medal jest wart ok 5zł. Medal można kupić w marketach sportowych. To co stanowi o wartości medalu to systematyczna praca, pokonywanie swoich słabości i nudy, morderczy wysiłek włożony w trening i start dzięki którym ten medal zdobyto. No i emocje!!!


Ludzie dają z siebie wszystko wtedy, kiedy lubią to co robią. Jak więc zarazić dziecko pasją do sportu, aby go niechcący nie zrazić? Wyobraź sobie taką sytuację: Twoje dziecko startuje w zawodach. Zajmuje drugie miejsce i poprawia życiówkę. Przypuśćmy, że mówisz do dziecka "Przegrałeś/-aś na ostatnich dziesięciu metrach. Musisz poprawić nogi". Jakie emocje wywołuje taki komentarz rodzica, najważniejszej osoby w życiu dziecka?  Myślę, że smutek, żal, rozgoryczenie, wstyd, poczucie winy. Pojawia się niechęć do trenowania. Sport zaczyna kojarzyć się z nieprzyjemnymi emocjami i frustracją. Kto to lubi?


Przypuśćmy, że w tej samej sytuacji (drugie miejsce, poprawiona życiówka) mówisz: „Poprawiłeś/-aś swój najlepszy czas! Brawo! Masz silne ręce, jak tylko poprawisz nogi będziesz pływał/-a jeszcze szybciej.” Jakie emocje wywołuje taki komentarz? Radość, duma, satysfakcja i chęć do trenowania, doskonalenia się. Ta sama sytuacja, ta sama informacja (należy wzmocnić nogi) a efekt zupełnie inny.


Lubimy przeżywać przyjemne emocje, unikamy emocji nieprzyjemnych. Dzieci mają tak samo. Jeśli więc uprawianie sportu wiąże się częściej z przeżywaniem emocji przykrych, to dziecko będzie robiło wszystko aby przestać trenować. Jeśli potem, jako osoba dorosła wróci do sportu i będzie startowało albo uczyło innych, to znaczy, że nie zrezygnowało ze sportu ponieważ nie lubiło tej dyscypliny, tylko dlatego że być może nie lubiło tego wszystkiego co się działo wokół niego, szczególnie niezadowolenia dorosłych. Czasami i rodziców, i trenerów.


Jeżeli myślisz, że namawiam Cię do zagłaskania Twojego dziecka, to się mylisz. Czasami trzeba coś powiedzieć stanowczo.  Namawiam Cię jednak do refleksji: czego w Waszym życiu jest więcej? Nagród czy kar? Radości i satysfakcji czy złości i smutku? Chwalenie od rana do nocy za każdą najmniejszą rzecz nie jest optymalne. Dzieci potrzebują stawiania poprzeczki i wyznaczania granic. Ale potrzebują też wsparcia cierpliwego opiekuna.


Niektórzy rodzice wiedzą kiedy pozytywnie przycisnąć a kiedy trzeba odpuścić. Inni  są za bardzo wymagający. Stawiają poprzeczkę tak wysoko, że dziecko na samą myśl ma „spięte poślady”. Za wysoko w danym momencie indywidualnego rozwoju dziecka. Jeszcze inni są nadopiekuńczy i zachwycają się każdym najmniejszym osiągnięciem swojego dziecka. Ci stawiają poprzeczkę za nisko. Pewnie znasz i jednych, i drugich, i trzecich:) A jakim rodzicem jesteś Ty?


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. - psycholog sportu

Autorka współpracuje z Pracownią Psychologiczną Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej w Warszawie.